Szukaj

Historię skrywa las


Betonowe ogromne szare prostopadłościany bunkrów, porośnięte mchem, w lasach czy wśród pół zawsze wywierają na mnie wrażenie grozy. Nie brakuje ich w naszym krajobrazie. Jedne – jak Międzyrzecki Rejon Umocniony, Wilczy Szaniec czy w Kwatera Główna w Mamerkach, przyciągają licznych turystów, inne zaś, jak te, które odwiedziłem tym razem, są opuszczone i zapomniane. Jakby wszyscy ci robotnicy przymusowi i jeńcy, którzy je zbudowali, nie zasługiwali na upamiętnienie.


A przecież pozostałości tego założenia to dowód cierpień i często także śmierci okolicznej ludności polskiej i żydowskiej, a także jeńców radzieckich, ślad historii… Tu bowiem w czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli poligon artyleryjski i dla piechoty, na którym Wermacht ćwiczył techniki walki.


Tymczasem kiedy na przykład Skansen Militarny w Mniszewie jest dość rozpoznawalnym punktem na „historyczno-militarnej” mapie Mazowsza, o pozostałościach odległego o jakieś 40 km obozu szkoleniowego i poligonu mało kto słyszał. Włączając w tę grupę także mnie. Bo informacje o tym miejscu pozyskałem z mapy okolic Radomia, którą swego czasu przeczesywałem w poszukiwaniu inspiracji na włóczęgę. W pewnej chwili wpadło mi w oko stadko czerwonych trapezików, skierowanych dłuższą podstawą w dół, z białym okienkiem w środku. Zapaliła się w głowie lampka – bunkry. Ale skąd tu ich aż tyle? I w dodatku w lesie, który nazywa się bardzo ładnie: „Sowie Góry”, przywodząc na myśl tajemnice dolnośląskiego Riese.

W tym lesie nawet mrówki budują prawdziwe bunkry

Obok na mapie widniało krótkie, lakoniczne wyjaśnienie: „Pozostałości obozu szkoleniowego Wermachtu z II woj. św.”. Ot i cała wiedza. Zacząłem więc szukać i… doszukałem się niewielkiej liczby danych – przynajmniej w Internecie. Właściwie to znalazłem tylko dwa sensowne artykuły. Pierwszy autorstwa p. Grzegorza Bieńka, cytowany jest niemal wszędzie, więc i ja Was wszystkich, drodzy Czytelnicy, do niego skieruję.

Drugi materiał znalazłem w Gazecie Białobrzeskiej – prezentuje on szersze tło tworzenia w okolicach Radomia bazy szkoleniowej dla Wermachtu.

Na miejscu również nie ma co liczyć na jakąkolwiek informację o poligonie. Swoją włóczęgę postanowiłem rozpocząć we wsi Godzisz, za którą znajdują się pozostałości kantyny. Podróżowałem zaś od strony Warszawy, drogą przez Warkę. Zarówno podczas dojazdu, jak i spaceru nie natknąłem się jednak ani na żaden przydrożny drogowskaz, ani na jakąkolwiek tablicę informacyjną. A szkoda. Bo teren, obok ewidentnego nacechowania historycznego nie jest pozbawiony walorów krajobrazowych czy przyrodniczych. Lasy w większości sosnowe i mieszane sąsiadują z polami i łąkami, teren jest przyjemnie pofalowany wydmami.

Panuje spokój i sielski nastrój kontrastujący z budowlami, które kryje las. Dość łatwo je znaleźć, zachowały się w większości w całkiem dobrym stanie. Te położone bliżej ludzkich siedzib nie są nawet zaśmiecone, w pozostałych znajdziemy zaś dowody wykorzystywania ich w celach – mówiąc oględnie – towarzyskich. Wszystkich obiektów świadczących o istnieniu tu poligonu pozostało jeszcze dwadzieścia kilka – bynajmniej nie zamierzałem odwiedzać każdego. Tych kilka bunkrów, które spotkałem po drodze, w zupełności wystarczyło, aby uświadomić sobie, że na znaki historii, jaka przetaczała się przez nasz kraj, możemy natknąć się na każdym kroku.


WERSJA AUDIO

TRASA

MAPA SYTUACYJNA

Dokładna trasa spaceru: kliknij tutaj.

369 wyświetlenia

Kontakt

W jakichkolwiek sprawach chcielibyście się ze mną skontaktować - piszcie proszę śmiało!

Planning Travels
 

©2019 by aledokad.pl. Proudly created with Wix.com