Szukaj

Plecami do rzeki


Kiedy na plażach nadbałtyckich i tatrzańskich szlakach tłok, a na jeziorach mazurskich gęsto od żagli, na Mazowszu niezależnie od dnia, a nawet jego pory, bez problemu znajdziemy odludne miejsca, gdzie w spokoju odpoczniemy od zgiełku miasta wśród pięknej przyrody. I to praktycznie w samym sercu tego serca Polski.


Taką oazę spokoju znalazłem na przykład nad Jeziorką. Cała moja dotychczasowa znajomość tej rzeki ograniczała się do obszaru mniej więcej od stawów w Żabieńcu do ujścia Jeziorki do Wisły. I na tym odcinku jest to rzeczka dość oblegana. Ale przecież długość tego cieku to niemal 70 km. Postanowiłem więc poszukać gdzieś powyżej tych lokalizacji jakiejś ciekawej trasy spacerowej. I tym sposobem trafiłem do Prażmowa.

Przejeżdżałem przez tę miejscowość wielokrotnie, jednak nijak nie zakodowało mi się w pamięci, że leży nad Jeziorką. Dlaczego? Bo jest do niej odwrócona plecami. Nie wiem, skąd się to bierze, ale to dość popularny trend – od tego, co stanowi atut, wsie i miasta odwracają się. Przyroda, zabytki – najlepiej, żeby ich nie było. Tak jest też tutaj. Wieś rozciągnęła się na prawym brzegu Jeziorki, rzekę zostawiając za plecami, gdzieś tam z tyłu. Idąc główną ulicą nie znajdziemy nawet pół drogowskazu, żeby zejść na brzeg, nie mówiąc już o ścieżce nad samą rzeką. Podobnie z zabytkami. Dwór Ryxów popada w ruinę, ogród dziczeje. Na bramie wejściowej do parku straszy napis „Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”. Z żalem w sercu poszedłem więc dalej.


A przecież dobra te należały do kamerdynera króla Stanisława Augusta, Franciszka Ryxa. Był on powiernikiem króla, jego zaufanym i doradcą. Następnie majątek odziedziczył jego „synowiec”, który, jak się przypuszcza, był naturalnym synem króla. Franciszek Ryx drugi, bo o nim mowa, był paziem Stanisława Augusta. Historia obu mogłaby przyciągać do Prażmowa licznych turystów, podobnie jak Jeziorka. Mogłaby, ale nie przyciąga…

Może to i dobrze. Bo kiedy tylko skręciłem w prawo przy kościele parafialnym, wszedłem w przestrzeń pięknej przyrody, którą znają tylko wędkarze i lokalni mieszkańcy. Mknącym drogą przez wieś kierowcom i pasażerom aut nawet przez myśl nie przejdzie, że tu, „z tyłu” jest tak ciekawie”. Mostek na rzece pozwala przejść na jej drugi brzeg. Powitały mnie na nim dwie przelatujące wilgi. Wkoło krajobraz rolniczy – pola, łąki i lasy. Ruszyłem więc zielonym szlakiem rowerowym, który stanowi 17-kilometrową pętlę.


Jak mówiłem, ścieżki nad samą Jeziorką nie ma, więc raz zbliżałem się do niej, raz oddalałem, idąc drogami polnymi, żwirowymi, a czasem asfaltem. Nad samą rzeką przetrwały fragmenty olsów i łęgów oraz zarośla wierzbowe. W jej pobliżu sporo szuwarów i wilgotnych łąk. Ta mozaika siedlisk sprawia, że świat roślin i zwierząt jest nad rzeką naprawdę bogaty, mimo że nie jest to głusza – cywilizację widać na każdym kroku.

Ale także ciekawe zabytki – jak dwór w Pracach Dużych. Powstał w latach 20. minionego wieku i jest własnością prywatną. Dlatego na posesję można zerknąć jedynie z bramy. Niemniej warto zerknąć, bo świetnie wpisuje się w pejzaż.


Na prawy brzeg Jeziorki wróciłem w miejscowości Łoś. Po tej stronie nie jest aż tak ciekawie, w dodatku szlak prowadzi w większości dość uczęszczaną asfaltówką nr 722. W pewnej chwili odbija do rezerwatu „Skarpa Jeziorki”. Konia z rzędem temu, kto go na odcinku rezerwatu pokona na rowerze. Chaszcze, krzaki i ziołorośla sprawiały, że trudno było mi przejść, więc jazdy na rowerze sobie nie wyobrażam.


Niemniej to bardzo ciekawe miejsce. Zbocze skarpy stromo schodzi w stronę rzeki, wydeptane ścieżki stały się w niektórych miejscach wąwozami. A wokół piękny starodrzew buków, modrzewi i dębów. Niegdyś był to park dworski. Świadczy o tym choćby rosnący tu tulipanowiec – nie szukałem go, gdyż nie była to pora kwitnienia tego drzewa. Dziś rezerwat w posiadanie wzięła natura i włada nim niepodzielnie. U podnóża skarpy Jeziorka wije się leniwie, pięknie meandrując. Nie jest głęboka, toczy dość czystą wodę, a na jej brzegach spotkacie jedynie kilku mieszkających w okolicy wędkarzy.

Kawałek dalej szlak wraca na drogę asfaltową, by za torami kolei przeprowadzić wędrowca lub rowerzystę przez osiedla domków jednorodzinnych. Atrakcji tu już niewiele i krajobraz typowo podmiejski. Jednak świadomość, że tuż obok płynie tak urokliwa i dzika rzeka sprawia, że chyba fajnie się tu mieszka. Tylko czemu wszyscy do rzeki odwracają się plecami?


WERSJA AUDIO

TRASA

PLAN SYTUACYJNY

Dokładna trasa spaceru: kliknij tutaj.

472 wyświetlenia

Kontakt

W jakichkolwiek sprawach chcielibyście się ze mną skontaktować - piszcie proszę śmiało!

Planning Travels
 

©2019 by aledokad.pl. Proudly created with Wix.com